piątek, 5 lutego 2010

Ubranko dla Nikusia

Niko to nasz piesek. Yorkuś miniaturka. W tym roku, w kwietniu, skończy już 5 lat i był moim pierwszym prezentem (można powiedzieć że ślubnym) od mojego męża.
Jakby nie było jest tez 'pierwszym' dzieckiem i tak na początku był traktowany, dopóki rok później nie przyszedł na świat pierworodny synek.
I jak to bywa Niko trafił na drugi plan i wkroczył w swój świat w którym jest do tej pory :)

Oglądając blog Maosi i jej ubranko dla Tofika, postanowiłam że ja też dla mojego psiaka takie zrobię. Zwlekałam trochę (mrozy już minęły) ale w końcu zrobiłam!



Wykorzystałam do tego resztę włóczki 'Fina dk', z której robiłam czapkę dla synusia. Wzór pasiasty, co czyni mojego psiaka "uciekinierem z więzienia"-jak to stwierdził mąż ;)

Oto o sam zainteresowany w swoim pierwszym ubranku



Pierwsze wyjście w sweterku było dla Nika 'nie- do -wykonania'.
Sparł się w drzwiach i nie chciał się nawet ruszyć. Widocznie uznał że ubranko krępuje jego ruchy. Później trochę się rozkręcił, ale i tak niechęnie biegał i ciągle patrzył na mnie tym swoim wzrokiem proszącym "zdejmij to już".



Mam nadzieję że wkrótce się do sweterka przekona:)

poniedziałek, 1 lutego 2010

Kardigan...legendarny?

A dlatego legendarny, bo zrobiony z włóczki 'Legend" YarnArt. Oj długo myślałam nad odpowiednim wzorem dla tej wełny. Ma ona w sobie wplecione złote niteczki przez co każdy wzór wydawał mi się niewidoczny.
W końcu obejrzawszy stos Sandry, Sabrin i gazetek w formie 'on-line' wybrałam takie warkocze:




A tutaj widać złote niteczki, które na zdjęciu są srebrne:)
Ech, te aparaty...



Kardigan byłby już gotowy wcześniej, ale musiałam dorobić kołnierz, który okazał się za krótki. a to oznaczało że sweterek musiał sobie dzień poleżeć i poczekać na lepszy nastrój, bo ja nie znoszę prucia i poprawek :)


Rękawy zrobiłam gładkim prawym.

Kardigan jest baaardzo ciepły. Domowa sesja była więc bardzo gorąca:)


***********

Otrzymałam wyróżnienia od Mimusi oraz Bean. Oto cały ich zestaw:





Dziękuje bardzo! Jest mi niezmiernie miło!
Tradycyjnie już wyróżniam wszystkie blogi robótkowe :)

czwartek, 28 stycznia 2010

To już rok!

Czas biegnie tak szybko ... to już rok pisania mojego bloga. Pierwszy wpis pojawił się dokładnie 24 stycznia 2009 roku.

Cieszę się że wiele osób tu zagląda (wskazuje na to stan licznika :)), zostawia komentarze i wyróżnienia.

W ciągu tego roku poznałam wiele życzliwych osób, nauczyłam się wielu nowych rzeczy.

Dziękuje wszystkim, którzy tu zaglądają bo dzięki Wam wiem, że to co robię ma sens, a moje robótki trafiają nie tylko do szafy, ale 'podziwia' je większa społeczność :)

Dziękuję Wam!

niedziela, 24 stycznia 2010

Dawno, dawno temu...

Dziś pokaże serwetę, która powstała kilka lat temu. Była to moja pierwsza szydełkowa tak duża i poważna robótka.


Wzór pochodzi z któregoś magazynu ' Moje robótki ', i w rzeczywistości był obrusem, ale ja już nie miałam nitki (a może już i cierpliwości) i powstała serweta.


Ma ona 84 cm średnicy. Jak widać na zdjęciu na ostatnie okrążenia zabrakło już nitki i zostało one dokończone białą a nie melanżem.

Z tego co pamiętam to robiłam ją z Maxi, i wyszły na nią 2 a może nawet i 3 motki (100g).

Obecnie na drutach mam włóczkę "Legend' z YarnArt i powstaje z niej kardigan.


Na zdjęciu pokazany efekt pracy z przed tygodnia.
Na chwilę obecną jest już tył i przody, które się blokują:)
Zostały już tylko rękawy i plisa kołnierzowa i mam nadzieje ze wkrótce będzie gotowy :)

czwartek, 21 stycznia 2010

Zima zła...

Tegoroczna zima nie podoba mi się wcale... W ogóle zimy nie lubię, ale tegoroczna daje popalić!
juz nawet nie wspomną o tym że drzewka połamała, że śniegu dużo, że mróz -10, ale tego że zrywa linie energetyczne...
Właśnie jestem, a właściwie byłam, jak i kilka tysięcy mieszkańców Górnego Śląska i Zagłębia pozbawiona prądu na całe 4 doby. Od soboty do wtorku wieczorem. I wiem już co to znaczy. Wcześniej oglądałam wiadomości i widziałam jak w moich okolicach Enion nie daje rady z naprawami uszkodzonych linii i transformatorów bo...nie mają sprzętu. Ludzie są, ale nie maja co robić, a właściwie czym.
Mój dom bez prądu pozostawał 4 doby,a co z ludźmi, którzy nie mają go już 2 tygodnie? Czy w naszych kraju naprawdę musi tak być? Dlaczego przez tyle lat nikt się nie zainteresował tym że , że transformatory z lat 70-tych, że linie stare i biegną przez lasy.
Ja się pytam: za co płacimy takie cholendarne rachunki za energię? Dla wypełnienia kieszeni 10 prezesom, którzy nic nie robią?
Rozumiem że Enion poniósł ogromne straty finansowe i już straszą podwyżką. A ludzie którzy nie maja prądu nie ponieśli żadnych strat?

Dobrze chociaż że zima mroźna, chociaż jedzenie mogłam przetrzymać na balkonie ;)

I aby 230 V w gniazdkach był zawsze...tego wam życzę:)

środa, 13 stycznia 2010

Zupełnie nieplanowa robótka:)

Ostatnim czasy przeglądając Raverly natknęłam się właśnie na ten projekt. A jest nim model Citron, opis darmowy :
Ameryki nie odkryłam bo model ten jest najbardziej popularny, ale ja go dopiero teraz zauważyłam :)
Bardzo mi się spodobał, ale nie miałam odpowiedniej włóczki.
Najbardziej z naszych dostępnych pasowałby mi Kashmir, ale nie chciałam czekać na przesyłkę. Przeszukałam kosze z włóczkami i był tam cały motek czerwoniuśkiego 'Gucia', który miał być przeznaczony na szal.
Co tam że to akryl tylko, zwinęłam go w podwójna nitkę, i tak w 2 wieczory powstał mój czerwoniuśny otulacz.


Otulacz jest bardzo milutki i cieplutki, pomimo iż to tylko akryl czesany.

Model bardzo prosty w robocie, same prawe i lewe oczka, żadnych ażurów...

Zdjęcia w iście zimowej scenerii :)
Zima daje ostatnio popalić. Wszystko jest oblodzone: drzewa, iglaki, samochód, drzwi wejściowe, nawet ściana domu cała jest w lodzie.


Pięknie to wygląda teraz, tylko czy jak skończy się ta nasza "epoka lodowcowa" drzewka i krzewy nie zostaną połamane? Czarno to widzę :/

sobota, 9 stycznia 2010

Niebieskie paski

Kamizelka dla mojego synusia jest gotowa. A oto i ona na właścicielu :)


Wyszło mi na nią niecałe 3 motki włóczki Stripes color. Druty 3 mm. Rozmiar wyszedł ok. 110/116 ( na 4 letnie dziecko).
Robiłam na okrągło aby paski układały się równo.
Po rozdzieleniu robótki na przód i plecy musiałam kombinować z nitką żeby paski były takich samych kolorów na przodzie i tyle. Jeden motek został więc pocięty na małe kłębuszki tych samych kolorów.


Włóczka jest bardzo milutka i niegryząca pomimo zawartości wełny.
Synek zadowolony i muszę go pochwalić, iż bez większych protestów zniósł częste przykładanie i przymierzanie robótki.
Właściwie to bardzo lubi jak mamusia mu coś "szydełkuje":)))